poniedziałek, 31 marca 2014

New in #1


Hej, pochwalę się dzisiaj moimi zakupami z ostatniego tygodnia. :P Nie jestem jednak do końca usatysfakcjonowana, bo nie dostałam w sklepach upragnionego kombinezonu i zegarka z bransoletą. :(

Bluzeczka Tally Wejil, Spodenki New Yorker



New Yorker

Takie cudo z Zary wyhaczyłam w second handzie za uwaga..3zł:)









Buziaki :*










środa, 26 marca 2014

Moja kolorówka


''You are a universe
In a grain of sand 
A song of songs to me
Half a grin
More than a burst of laugh...''




Hej słoneczka:*

Dzisiaj przedstawię Wam moje ulubione kosmetyki do makijażu, część z nich używana jest na co dzień, a część od święta. :) Może wypatrzycie coś co Was zainteresuje, jeżeli będziecie ciekawe szerszej opinii/recenzji o danym produkcie to dajcie znać, zrobię oddzielny post.




  • Podkład:
    Ja używam Revlon Color Stay do cery tłustej, dla mnie jak na razie najlepszy podkład jaki miałam, zimą nosi się idealnie, ciut gorzej latem, zatem powoli rozglądam się za czymś bardziej lekkim, a zarazem dobrze kryjącym.



  • Korektory:
    -do zakrywania niedoskonałości Rimmel Stay Matte, jednak używam go rzadko. :-)
    -do zakrywania cieni pod oczami doskonały jest korektor BB rozświetlający z Bell







  • Puder:
    Teraz używam pudru z Max Factora(wybrałam transparentny), póki co jestem zadowolona, mat trzyma cały dzień, nie zapycha, czego się obawiałam, ponieważ zawiera on w swoim składzie parafinę. Jak na razie na plus! Drugim pudrem, który z resztą już mi się kończy jest Rimmel Match Perfection, mogę Wam go śmiało polecić, jest bardzo dobry.




  • Bronzer:
    Genialny bronzer z Miss Sporty, który nie robi plam, łatwo się rozprowadza oraz jest mega wydajny..do tego niska cena. Same plusy. :-) Moim nowym produktem jest mgła pudrowa brązująca z Paese, będę go jednak używała w wakacje, kiedy będę bardziej opalona, ponieważ daje mocny efekt.






     
  • Podręczne cienie, baza, eyeliner oraz róże, których używam czasami jako cienie, ponieważ nigdy nie podkreślam nimi swoich policzków. :)
    Moim nowym zakupem, z którego jestem zadowolona to cienie z Revlona, mają dobrą pigmentację, jednak nie miałam okazji przetestować ich cały dzień na powiekach. Śmiało mogę polecić pojedyncze cienie z My Secret, które można nakładać również na mokro. Stwierdziłam, że nie będę pokazywać swoich paletek w tym poście, bo zrobię to kiedy będę miała wreszcie upatrzoną już ze Sleeka, a kiedyś może i Naked. :) Baza pod cienie I Love Stage jest z Essence, tak samo jak eyeliner. :)



    Śliwkowy róż z Avonu, brzoskwiniowy z Wibo


  • Balsamy do ust, pomadki, błyszczyki i szminki:
    -rewelacyjny balsam Nivea o malinowym zapachu i ciemny róż z Bourjois, który fajnie nawilża
    -błyszczyk z Bell i z Paese
    -szminka Golden Rose nr 48 i Colour Chic 101 z Pepco, kupiona daaawno temu
    -pomadki matowe Stay Matt z Essence 01 i 02



  • Tusz do rzęs:
    Maybelline Rocket Volume Exspress i świetny Rimmel Scandal Eyes Lycra Flex




  • Kredki do oczu i do brwi:




    Do makijażu dziennego używam tylko kilku produktów z podanych wyżej:



    Miłego. :*

wtorek, 18 marca 2014

Moje brwi-co i jak:)

Dzisiaj mała pogadanka o brwiach, napiszę Wam o tym, czego do tej pory się nauczyłam, miejcie jednocześnie na uwadze to, że nie jestem profesjonalistką. :P Moje brwi jak same za chwilę zobaczycie są bardzo cienkie, niestety to wina moich nieudanych regulacji z przed kilku lat, gdzie zostało tych włosków wyrwanych zdecydowanie za dużo. Teraz, aby moje brwi wyglądały jako tako muszę je co jakiś czas zapuszczać, co i tak nie zawsze kończy się zadowalającym efektem. Jednak na pomoc przychodzi nam makijaż, który pomoże nam skorygować niedoskonałości.
Brwi moim zdaniem są najważniejszym punktem makijażu i przy prawidłowym kształcie potrafią zdziałać cuda dodając twarzy charakteru.



Regulacja:
Przy regulacji powinnyśmy koncentrować się głównie na dolnej części brwi, nad łukiem zaś lepiej to ograniczyć, ponieważ jest ryzyko uszkodzenia nerwu trójdzielnego, chociaż czytając o tym nie natknęłam się na taki przypadek, ale warto o tym wiedzieć, jeżeli jednak już musimy, zróbmy to bardzo delikatnie, albo poszukajmy dobrej kosmetyczki. Poza tym, dobrze jest regulować brew od dołu, aby podnieść ją tym samym do góry. Włoski wyrywamy zgodnie z ruchem ich wzrostu. Do tej czynności można użyć najlepiej szpiczasto zakończonej pęsety, ponieważ wyrywa nawet najmniejsze włoski, można również używać plastrów z woskiem, których jeszcze nie miałam okazji używać do brwi, popularne jest również nitkowanie, ale z tym najlepiej już pójść do kosmetyczki, jest to dosyć ciekawa forma usuwania włosków. :)
Ja przed regulacją nakładam na brwi odrobinę kremu, aby złagodzić ból, jeśli jednak jest on na tyle silny, że myślimy o rezygnacji polecam przyłożyć lód w okolice brwi lub robić to po kąpieli, kiedy otworzą nam się pory.
Podstawowym wzorem powinien być kształt brwi, którym obdarzyła nas matka natura i kluczem do sukcesu jest podkreślenie ich naturalnej linii. Bardzo ważne jest to, aby dążyć do tego co indywidualnie pasuje do naszej twarzy. Żeby określić prawidłową długość brwi polecam pędzelek do makijażu, ołówek itp i przykładamy go wzdłuż wewnętrznego kącika oka do nosa. Brew powinna kończyć się w miejscu, gdzie pędzelek przyłożymy do zewnętrznego kącika. Ważne, aby nie naciągać niepotrzebnie skóry, w tym miejscu jest ona jeszcze bardziej delikatna. Znalazłam świetny obrazek ilustrujący prawidłowe proporcje.

źródło: http://selectedupl.blox.pl/2011/05/BRWI-8211-ksztalty-podkreslanie-regulacja.html



Włoski najlepiej usuwać raz z jednej, raz z drugiej brwi, aby łatwiej było zachować symetrię. Początek nie powinien być zbyt gruby, aby twarz nie wyglądała np groźnie, środek za to niech idzie delikatnie ku górze, aby optycznie otworzyć nasze oczy, oczywiście nie przesadzajmy też z nadaniem zbyt wysokiego łuku,aby nie uzyskać tzw. zdziwionego wyrazu twarzy. :-), jeśli chodzi o koniec-niech zwęża się w kierunku skroni. Pamiętajmy o tym, żeby brwi nie były za krótkie, co może to optycznie pomniejszyć oczy, ani zbyt długie.


Makijaż:
Niestety jeśli sama regulacja nie pomoże trzeba wspomóc się kredkami, cieniami i innymi cudami do brwi. Dla mnie jest to obowiązkowy punkt, nawet przy dziennym makijażu. Pokażę Wam w kilku krokach jak ja podkreślam swoje brwi oraz czym to robię. :-) 
Moim nowym zakupem jest kremowy cień z Maybelline Color Tattoo nr 40, jest to matowy brąz z domieszką szarości. Namówiła mnie na niego koleżanka, mówiąc, że będzie idealny do makijażu brwi. Spróbowałam i jestem zadowolona. :) Wcześniej używałam kredki z Catrice(nr 030), która już wcześniej zdobyła moje serce, ale zachowam ją na czarną godzinkę. :) Do tego kupiłam nowy pędzelek z Essence do robienia kresek linerem, ale nadaję się również do podkreślania brwi.





Dopiero niedawno przerzuciłam się na metodę z cieniami, chcąc próbować czegoś nowego. Przy wyborze kredki najlepiej kierować się tym, aby nie była zbyt miękka i o odpowiednim kolorze pasującym do koloru naszych włosów. Jeśli w końcu trafi się na odpowiednią należy pamiętać, aby przed malowaniem ją naostrzyć, wtedy łatwiej o pożądany i estetyczny efekt.



1.) Pierwsze co, to wyczesuję włoski grzebykiem, może być to również umyta szczoteczka od nieużywanego już tuszu. Przy tym punkcie lubię czasem nałożyć na włoski bazę pod cienie w formie korektora, mając jednak teraz kremowy cień, nie zrobiłam tego i od razu po wyczesaniu przeszłam do wykonania pierwszej linii, która stworzy mi początek szablonu. Innymi słowy zaznaczam jedynie dolną część moich brwi.
2.) Przy drugim punkcie analogicznie-podkreślam górną część brwi, tworzy mi się w ten sposób cały szablon, który za chwilę wypełniam.
3.) Tutaj zależy mi na tym, aby bardziej zaznaczyć najwyższy punkt brwi, jednocześnie starając się, aby wyglądało to w miarę naturalnie.
4.) Jeżeli chodzi o wewnętrzną część dzisiejszego naszego bohatera, to zależy mi na tym, aby był ciut jaśniejszy od pozostałej części brwi.
5.) Poprawiam całość, koryguję niedociągnięcia oraz wyczesuję nadmiar produktu na brwiach i.. koniec. :) Nie jest to nic trudnego. Można też pod łuk brwiowy nałożyć jasny cień, który rozświetli nam i ożywi spojrzenie.

Szukam teraz jakiegoś dobrego żelu, który utrwali mi cień albo kredkę na brwiach. Macie może swoje ulubione?

czwartek, 13 marca 2014

Cera tłusta-moja pielęgnacja

Przychodzę dzisiaj do Was z pielęgnacją mojej cery. Od około 17-stego roku życia borykałam się z uporczywym trądzikiem, dopiero niedawno udało mi się samej go wyleczyć. Napiszę Wam zatem jakie błędy popełniałam przy wcześniejszej pielęgnacji i co robię aktualnie, aby moja skóra wyglądała na odżywioną i bez większych niedoskonałości. Zróbcie więc sobie coś do picia i jedziemy. :)
Pierwszą bitwę z trądzikiem rozpoczęłam sama, niestety nie mogłam sobie poradzić, a było coraz gorzej..postanowiłam, że czym prędzej pójdę do dermatologa, gdzie tutaj również się nie powiodło. Pamiętajmy, że nie zawsze trądzik przechodzi sam i leczenie na własną rękę wcale nie musi przynosić pozytywnych efektów, ponieważ przyczyn tej choroby może być na prawdę wiele, dlatego polecam popytać się znajomych i poczytać o dobrych lekarzach w Waszej okolicy, aby mieć większą pewność, że właśnie ten dermatolog dobierze dla Was odpowiednie leczenie i pielęgnację. Mnie się jednak udało jakoś z tego wybrnąć i od ponad dwóch lat radzę sobie sama z cieszącym oko skutkiem. :) 


Najczęstsze błędy jakie popełniałam przy wcześniejszej pielęgnacji?

1). Nadmierne wysuszanie skóry, które powoduje jeszcze większą ilość produkowanego łoju. Przez ostatnie lata do mycia twarzy używałam najczęściej mydła siarkowego, który działa antybakteryjnie oraz doskonale oczyszcza. Owszem, jest to bardzo dobry produkt, ale po myciu zaleciłabym użyć nawilżającego kremu i używać go co kilka dni, ponieważ potrafi on przesuszyć skórę.
2). Męczenie skóry zbyt częstymi peelingami, którymi podrażniałam moją skórę zbyt często. Aktualnie peeling robię tylko raz w tygodniu, używając do tego wacika kosmetycznego i robiąc delikatne, koliste ruchy. Zabieg usuwania obumarłych warstw rogowych naskórka jest bardzo ważny, ponieważ po nim będą łatwiej wnikać substancje odżywcze dobranego do typu naszej cery, a skóra będzie bardziej świeża, miękka i promienna. :)

3). Złe odżywianie-nie bez powodu mówi się, że jesteśmy tym co jemy. Toksyny, które wchłaniamy zwiększają prawdopodobieństwo powstawania wyprysków.

4). Wyciskanie i rozdrapywanie, czyli zamiast pomóc to jeszcze sobie szkodziłam. Takie czynności często prowadzą do stanów zapalnych, a później blizn i przebarwień.

5). Niedokładny demakijaż, albo jego brak-aktualnie nie wyobrażam sobie pójść spać z makijażem po całym dniu noszenia. :)


Moja aktualna pielęgnacja:

*Nawilżanie- Wcześniej bałam się używać jakichkolwiek kremów do twarzy z racji tego, że mnie po nich wysypywało, teraz jednak znalazłam świetny za małe pieniądze. Jest to Alantan dermoline z d-pantenolem, który łagodzi podrażnienia. Doskonale nawilża, nie pozostawia efektu ściągniętej skóry i daje efekt lekko zmatowionej cery, chociaż tego nam producent na opakowaniu nie obiecuje. Pod krem nakładam ostatnio żel pod oczy z Flos-leku, jednak cały czas szukam produktu, który nie tylko by łagodził przemęczenie, ale i pierwsze zmarszczki mimiczne. Ostatnio do moich kosmetycznych ulubieńców dołączył również olej kokosowy, na który czaiłam się od dawna, ale nigdy nie byłam pewna czy warto go kupić. Zdecydowanie warto, jeżeli chodzi o pielęgnację naszej skóry, uwielbiam smarować nim twarz oraz dekolt na noc, ponieważ rano budzę się z mega mięciutką skórą. :) Ma on stałą konsystencję, ale pod wpływem ciepła naszego ciała zaczyna się topić. Niestety nie pachnie, ponieważ kupiłam wersję rafinowaną. Do włosów jak na razie mi się nie sprawdza, ale może dam mu jeszcze szansę..



*Demakijaż i łagodne żele do mycia-doprawdy staram się teraz jak najrzadziej malować, ale jeśli już się pomaluję to nie mogę zapomnieć o dokładnym demakijażu. Ja do tego używam produktów z Biedronki, które są genialne. Do oczyszczania używam na zmianę żelu micelarnego, który odświeża i świetnie nawilża oraz żelu z peelingiem. Od czasu do czasu jeśli jednak stan mojej cery się pogorszy, najczęściej przed ''tymi'' dniami, sięgam po mydło siarkowe. Do samego demakijażu stosuję płyn micelarny. Wspomnę również o myciu pędzli, ja do tego celu używam zwykłego płynu do kąpieli dla dzieci.







*Delikatny peeling raz w tygodniu-do tego zabiegu używam gotowych kosmetyków, albo domowych sposobów. Bardzo polecam peeling z Ziaji Pro, mój jest on bardzo mocny, dlatego nie używam go zbyt często, na zmianę mam peeling gruboziarnisty z Lirene, który przepięknie pachnie i nie podrażnia skóry. Jeżeli jednak mam ochotę zrobić sobie taki zabieg domową metodą, tutaj skutecznymi produktami będzie miód, cytryna/grejpfrut oraz odrobina cukru(lub skruszonej soli morskiej), taką mieszankę dodaję na wacik i okrężnymi ruchami wcieram w skórę i palcami na usta. Po takim peelingu lubię jeszcze nałożyć na twarz miód, który nawilży i złagodzi podrażnienia. Pamiętajmy tylko o tym, aby nie robić tego zabiegu, wtedy kiedy mamy otwarte ranki na skórze, ponieważ można w ten sposób przenosić bakterie po całej skórze.



*Bardziej rozsądne odżywianie-nie będę tutaj pisała o tym, że piję tylko wodę czy jem wyłącznie świeże warzywa i owoce, bo tak nie jest.. :P I nie o to chodzi! Przede wszystkim należy być świadomym tego ile plusów może nieść ze sobą zmiana diety na lepszą, wpłynie to nie tylko na stan naszej skóry, ale na nasze samopoczucie.





Uważam na smażone, tłuste potrawy z dużą ilością ostrych przypraw(czyli coś co uwielbiam:c), słodycze(przede wszystkim czekolada), nabiał, napoje gazowane, fast foody itp. Staram się ograniczać wszystko to co mi może zaszkodzić, ale jednocześnie nie mogę kompletnie wykluczyć pewnych produktów, np mleka, które jest źródłem cennych witamin. Dlatego napisałam wcześniej 'rozsądne odżywianie', myślę, że wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba podchodzić do tego z głową. Papierosów nie palę, także z tym nie mam problemu, moja skóra kiedyś mam nadzieję mi za to podziękuje.. :) Oprócz kremów nawilżających polecam picie wody, która wspomaga procesy detoksykacji tkanek. Najlepszym wyborem jest woda mineralna niegazowana bez aromatów. Dzienne zapotrzebowanie dla osoby dorosłej to ok 2l, jednak w moim przypadku gdybym trzymała się ściśle tego, mogłabym za bardzo schudnąć, czego chcę uniknąć. Piję więc mniej, ale do tego także ziołowe herbaty, które polecam, mnie osobiście bardzo smakują.:) Zaczęłam jeść więcej warzyw i owoców, tutaj przede wszystkim muszę wyróżnić grejpfruty, które jem prawie codziennie od kilku miesięcy, co nie tylko wpłynęło korzystnie na moją cerę, ale również na układ odpornościowy. :)
Innymi słowy, jem wszystko co mi smakuje, nie powstrzymuję się, jeżeli mam ochotę, stawiam jednak na większą ilość zdrowych produktów.

Ot, to cała moja pielęgnacja. :) Miałam to szczęście, że z trądzikiem mi się udało i możliwe, że przeszło mi też z wiekiem, teraz tylko będę chciała powalczyć z przebarwieniami, których mam sporo..ale to spokojnie. :-) Tymczasem idę się położyć, a Wam życzę dużo uśmiechu. :)

Makijaż #1 Smokey z morskim akcentem


Uwielbiam patrzeć na modelki mające smokey eye, mnie niestety tego typu makijaże nie pasują, jednak od czasu do czasu coś wykombinuję i przedstawię na zdjęciach.
Dzisiaj wykonałam ciemny makijaż z morskim akcentem na dolnej powiece. Wbrew pozorom nie jest to trudny makijaż i już w kilka minut można uzyskać zadowalające efekty.



1.) Nałóż na powiekę bazę pod cienie-ja używam bazy z Essence; bazą może być również korektor, ale jest ryzyko, że cienie będą się później rolowały.
2.) Bardzo dobrze nałożyć też bazowy cień, w tym przypadku może to być beż lub brąz.
3.) Na bazowy cień na całej ruchomej powiece nakładam matową czerń, którą starannie rozcieram brązowym cieniem.
4.) Linię wodną zaznaczam czarnym eyelinerem albo kredką, a dolną powiekę podkreślam w 1/4 czarnym cieniem i morskim błyszczącym.
5.) Zewnętrzną część oka podkreślam białym cieniem, którego dodaję również pod linię brew.
6.) Na koniec oczywiście tuszuję rzęsy, niestety nie mam aktualnie sztucznych, więc efekt jest bardziej łagodny.

Buziaki:)

piątek, 7 marca 2014

Kilka słów o...kobiecości i motywacji.




Ten post nie bez powodu pojawi się akurat teraz :) Już jutro dzień kobiet, także chciałam podzielić się z Wami przemyśleniami dotyczących kobiecości i motywacji w dążeniu do celu.
Myślę, że nie ma takiej kobiety, która nie miała dnia, kiedy czuła się w swojej skórze okropnie, a patrzenie w lustro bywało niemiłym doświadczeniem, najchętniej wtedy wróciłoby się do łóżka i nie wychodziło z niego przez cały dzień. Takie zjawisko jest normalne, gorzej jeśli takich dni pojawia się coraz częściej, a my nie wiemy jak już sobie z tym poradzić. Często tak się dzieje, ponieważ napotykamy na swojej drodze wiele porażek, które potrafią nas przytłoczyć tak, że zaczynamy wątpić i zaniedbywać samą siebie, zdarza się, że również i innych. Owszem, problemy w życiu każdego z Nas są bardzo ważne, ponieważ dzięki nim uczymy się czegoś nowego, jednak powinny być one adekwatne do naszych możliwości, by poczuć taki wysiłek, dzięki któremu urośniemy. Myślę, że nie zdajemy sobie sprawy z naszej siły i z tego, że możemy wymagać od siebie więcej. Bardzo prawdopodobne jest to, iż mamy tu do czynienia ze słabą akceptacją siebie i z pytaniem ''Czy mi się uda?''
Pewnie, że się uda! Tylko trzeba sobie uświadomić to, że musimy być ponad to w czym trwamy, musimy sięgać dalej, po to, by się rozwijać. Każda z Nas ma predyspozycje do tego, aby czuć się spełnioną, tylko zadaj sobie pytanie: Kim jesteś? Czego od siebie oczekujesz? Pomyśl nad własnym ''ja'', odkrywaj go i wiedz, że jesteś tą, której całe życie szukasz. :) Wspomnę za chwilę o czynnościach mogących uwydatnić nasze walory, dzięki którym poczujemy się bardziej kobieco. Na pewno oglądałyście kiedyś programy o kobietach, które biorąc w nich udział przechodziły urodowe metamorfozy, gdzie najczęściej efektem były łzy wzruszenia i niedowierzanie w to co zobaczyły w lustrze, kiedy poczuły się prawdziwą gwiazdą. Samo to, że można poprawić swój wygląd przez makijaż, ubrać się seksownie, ale z klasą daje bardzo wiele, tylko czy nie jest to tylko dopełnieniem tego jak się czujemy same ze sobą...dopełnieniem naszego seksapilu? Moim zdaniem tak. I tutaj właśnie..znowu mowa o pracy nad sobą, nad własnym ''ja''..

Nauczmy się zarządzać swoim czasem i organizujmy sobie tak dzień, aby mieć dla siebie czas dla siebie, dla swoich potrzeb. Jeśli szukamy motywacji, musimy zastanowić się nad tym, jakie w ogóle wyznaczyliśmy sobie cele. Mając je nasze życie nabiera szczególnej wartości i jest to pierwszy krok ku rozwinięciu swoich skrzydeł, pytanie co dalej? Uwierz w siebie bez względu na to, co ludzie pomyślą, nie pozwól, aby ktoś Ci te skrzydła podciął, ponieważ ich opinia nie musi stać się rzeczywistością.
Boisz się rozczarowań? Ja też..ale pomyśl, myśląc o nich i nie robiąc nic, nie osiągniemy tego czego tak bardzo pragniemy, może czas wcześniej zapełniony myślami o zawodach, przeznaczmy teraz na refleksję nad tym, nad czym możemy popracować.

Są różne powody, przez które kobiety tracą świadomość własnej atrakcyjności. Utrata takiego poczucia jest porażająca, ponieważ stają się one mniej pewne siebie, zamykają się w sobie, zdarza się, że całą frustrację potrafią wyrzucić na zewnątrz krytykując innych.. Dzieje się to także przez media, jesteśmy otoczone przez reklamy pełne kobiet, często ''idealnych'' w naszych oczach, a wtedy już pojawiają się różne kompleksy zapominając o tym, że to tylko zdjęcia..


Jak więc poczuć się kobieco?

Najważniejsze jest to, o czym wspomniałam wcześniej-praca nad sobą, poznawanie samej siebie i piękna swojego wnętrza. Jeżeli ten temat już ogólnie umówiłam, to teraz przejdźmy do wisienki na torcie:-)
Czy nowy ciuch w szafie nie sprawia nam radości? Oczywiście, że tak. Przyznam się Wam, że od tego roku postanowiłam, że będę oszczędzała, ale na bardziej konkretne rzeczy, na takie, które będą sprawiały mi przyjemność jak je będę nosiła, jakkolwiek to brzmi. :P Wyeksponuj swoje atuty, ale z klasą, masz piękne nogi? Pokaż je.. :) A w wolnych chwilach spędzaj czas na świeżym powietrzu i ćwicz dla zdrowia, urody, a co się z tym wiąże- lepszego samopoczucia. Zrelaksuj się w kąpieli przy pięknie pachnących afrodyzjakach, spójrz w lustro, zmień postawę i pomyśl co mogłabyś zrobić szczególnego dla siebie. Jeśli masz drugą połówkę, to pozwól ukochanemu samemu ocenić Twój seksapil, załóż coś eleganckiego i podkreśl swoje zakochane oczy, nie ma nic piękniejszego jak budujący komplement od właśnie TEJ osoby. Jeśli jesteś wolna, zrób to dla siebie, dla własnej satysfakcji.. Makijaż? Myślę, że bardziej stonowany, chyba, że szykujesz się na wieczór, tu można, a nawet należy zaszaleć! Może jakaś sesja zdjęciowa? Spróbuj:) Swój seksapil można podreperować również przez zalotny uśmiech(nawet do samej siebie!), to bardzo ważne, ponieważ to jak my siebie postrzegamy przejawiamy w rzeczywistości, dookoła. Pokaż innym, że jesteś twarda i pewna swojej kobiecości, mogę śmiało stwierdzić, że niektórzy będą zachwyceni, albo chorzy z zazdrości, kto wie? :) Mogłabym tak wyliczać, choć sama też mam ciężkie dni i przydałoby mi się kopnięcie w tyłek, żeby iść pewniejszym krokiem, nie myśląc o tym czy się potknę.
Trochę się rozpisałam, ale uznałam, że komuś to się może przydać, będę mega zadowolona, jeżeli chociaż jedna osoba weźmie to sobie do serca.

Kochane kobietki, chociaż nasze święto dopiero jutro, to już chciałam życzyć Wam i sobie samych sukcesów w dążeniu do odkrycia swojej atrakcyjności, większej motywacji do osiągnięcia swoich celów i wszystkiego czego tylko sobie zapragniecie.

wtorek, 4 marca 2014

4 kroki do kociej kreski

Dzień dobry! :-)

Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku, dobrze się spało? Ja z racji tego, że jestem śpiochem niedawno wstałam i zjadłam śniadanko tak jak lubię, czyli na spokojnie i bez pośpiechu.. :) Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, a często go nie doceniamy kompletnie o nim zapominając, albo jedząc w biegu, niestety kiedyś byłam tego przykładem, teraz już staram się zachować porządek. To w końcu posiłek, który daje nam dużo energii i poprawia samopoczucie, rzecz jasna nie zapominajmy także o witaminach! Ja np codziennie wcinam grejpfruty, które nie tylko poprawiają wygląd naszej skóry, ale także chronią nas przed niektórymi chorobami. :) No i oczywiście woda z cytryną...oczyszcza organizm z toksyn, cudowny napój!



Jednak my dzisiaj nie o tym, a o kocich kreskach, zostałam kiedyś poproszona, aby pokazać w kilku krokach jak takie wykonuję.

Od razu napiszę, że trzeba najpierw poznać nasze powieki i nie wzorować się 100% na innych, bo pamiętajmy o tym, że mogą one różnić się kształtem.
Ja już kreski wykonuję na wyczucie, jednak nie są one idealne, daleko im do takich, w każdym razie mogę śmiało powiedzieć, że jestem z nich zadowolona i jeśli robię makijaż na co dzień to nigdy nie pomijam tego elementu. :-) Moje kreski zawsze zaczynam od połowy oka, ale tutaj pokażę Wam krok po kroku na całej długości.

Ja używam eyelinera w żelu z Essence, który jest świetny i jak producent obiecuje-wodoodporny, trzyma się na powiekach cały dzień. Do tego kupiłam skośny pędzelek również z Essence. Bardzo polecam! Najlepiej, aby pędzelek przed każdym malowaniem był czysty, bez żadnych grudek od produktu, wtedy zapewniamy nie tylko dokładną linię, ale również higienę. Jeśli wolicie eyelinery w pędzelku, to w porządku jest Glam Eyes z Rimmela, jednak u mnie był mało wydajny. :c Co do eyelinerów w pisaku to mam złe doświadczenia, ale wiem, że są osoby, którym taki rodzaj odpowiada i sobie chwalą, także dziewczyny testujcie, który będzie dla Was najwygodniejszy.







1. Patrz prosto i rysuj z otwartymi oczami, chociaż dla niektórych nie jest to łatwe, bo mogą pojawić się łzy, dlatego działaj powolutku tuż przy linii rzęs, zaczynając od strony zewnętrznej, tam linia powinna być grubsza. Ja zawsze powtarzam, że lepiej nabierać mniej produktu i dokładać. :)

2. Tzw. koci ogonek powinien być przedłużeniem linii wodnej, wyobraź sobie prostą linię prowadzącą od końca brwi w stronę nosa, ja narysowałam strzałeczkę, która wskazuje kierunek. Jeśli chcesz sobie pomóc zaznacz małą kropeczką miejsce, gdzie powinna Twoim zdaniem kończyć się kreska. Wtedy najlepiej zrobić to także przy drugim oku, oczywiście patrz na wprost.

3. Kiedy już mamy gotowy szablon wystarczy połączyć linię z kropką i zapełnić przestrzeń dodając jej objętości w zewnętrznym kąciku.

4. Przy ostatnim punkcie wystarczy tylko poprawić co nieco, aby kreska wyglądała jeszcze lepiej. I voilà! :)






Pamiętaj, że jeśli Ci nie wyjdzie za pierwszym razem to nie masz co się martwić, nie denerwuj się, jeżeli wyjdzie nierówno. Zaprzyjaźnij się ze swoimi powiekami i ćwicz. Ja maluję swoje kreski już kilka lat i wiem już jakich błędów nie robić, aby moje oko nabrało ładnego kształtu, na którym mi zależy, czyli kształtu migdałka:)


Spróbujcie z metodą kropek, jeśli to nie pomoże to możecie użyć najpierw jasnej kredki do oczu albo cienia, którym stworzycie szablon, a później go poprawicie eyelinerem.
Ja trzymam za Was kciuki!